Forum Zadłużonych - Pomoc zadłużonym w wyjściu z długów

Forum dla osób zadłużonych. Metody i porady dla dłuzników jak wyjść z długów.

Nie niszczcie się

Podziel się swoją historią jak wpadłeś lub wpadłaś w pętle kredytową.

Nie niszczcie się

Postprzez Paranoid » 3 lip 2018, o 12:57

Cześć Wszystkim!
Zdecydowałem podzielić się swoją historią otwarcie z dwóch względów. Osobisty - mam dość zakłamania, nieszczerości wobec siebie i zaraz wyjaśnię dlaczego. Drugim powodem jest odciągnięcie, pomoc ludziom słowem, żebyście i Wy nie uciekali od problemów, bo one nie maleją.
Niedługo kończę 24 lata, przyszedł czas, żeby zrozumieć swoje, a raczej dopadł mnie konkretny "moralniak".
Nie jestem z kochającej rodziny, to fakt. Moja rodzina, choć liczna, to raczej wrogo do siebie wzajemnie nastawiona, ciągle ktoś czymś drugiemu szkodzi, dowala. Już za dzieciaka nie miałem lekko, i starałem się od wszystkiego uciekać. Ojciec, który był moją jedyną nadzieją, podporą, zmarł, gdy miałem niespełna 13 lat. Wtedy z jednego z najlepszych uczniów w szkole stałem się przeciętny. Było to pod koniec szóstej klasy, a zaraz gimnazjum. Gimnazjum, które omijałem szerokim łukiem. Dlaczego? Załamanie po śmierci Ojca, i rodzinna tragedia, jaką jest dzieciobójstwo w wykonaniu jednej z moich sióstr. Gimnazjum jakoś zdałem, dostałem się do technikum, z którego też non stop uciekałem, trafiłem nawet do młodzieżowego ośrodka wychowawczego z tego właśnie powodu. Po ośrodku nie kontynuowałem edukacji, dostałem pierwszy dowód osobisty, więc uważałem się za dorosłego. Sam nie wiem dlaczego wspominam o swoim dzieciństwie, jakby to było co najmniej usprawiedliwienie swoich błędów. Nie jest, nigdy nie było i nigdy nie będzie. To ja nie chodziłem do szkoły, to ja trafiłem do ośrodka przez olewanie edukacji.
A to dopiero początek.
Wyjechałem za granicę w wieku 19 do wyżej wspomnianej siostry. Nie zabawiłem tam długo, na święta wyrzuciła mnie pod pretekstem błahym jak się okazuje. Trafiłem do stolicy Polski, i tu tak na prawdę się zaczęło. A, zapomniałbym. Mam wyrok za uszkodzenie ciała. Wyrok dostałem podczas półrocznego pobytu w UK.
W Warszawie zaczęły się wszystkie problemy z tematyką tego forum. Zacząłem ZNOWU uciekać od problemów, tym razem paliłem marihuanę. Owszem, pracowałem, ale to nie jest nic, czym mogę się w ogóle szczycić, bo właśnie przez tą ucieczkę od problemu, właśnie przez palenie zacząłem popadać w długi. Musiałem mieć na mieszkanie, musiałem mieć na jedzenie i na "zioło". Więc zacząłem brać pożyczki. Najpierw drobne kwoty - 250, 300 zł. Pożyczek nie płaciłem, pracę OLAŁEM w poszukiwaniu lepszej, lepiej płatnej. I tak właśnie w poszukiwaniu pracy zacząłem zadłużać się na większe kwoty, żeby opłacić mieszkanie. Dlugoterminowe, czyli AASA czy ProfiCredit. Nie patrzyłem nawet, ile będę musiał oddać, nie interesowało mnie to, bo oczy zamglone były ucieczką. Później doszły abonamenty telefonowe, kredyt w PKO. W Warszawie stało się coś, co mnie złamało i wróciłem do rodzinnego miasta. Tam, niespodziewanie zjawiła się ta siostra z Anglii z propozycją powrotu. Ja, nie mając perspektyw na pracę zgodziłem się. Pojechałem do Anglii i dalej robiłem to samo, a nawet gorzej, bo z "zioła" przerzuciłem się na amfetaminę. W ogóle nie myślałem o długach, wcale, nic a nic! Nie będę się rozwodził na temat dodatkowych konsekwencji, bo to nie forum doradztwa psychologicznego, czy ściana płaczu.
W każdym razie, wniosek jest jeden, ludzie - nie kłamać sobie, jak jest problem, to walczyć z tym OD RAZU. Stawić temu czoła już sekundę po pojawieniu się problemu, bo one same nie znikną.
Piszę tą historię, bo zdaję sobie sprawę z tego czym ludzie się kierują zadłużając się. Wiem, co nas, dłużników gubi. Wiem, że wielu już wyciągnęło ten wniosek, ale jeżeli jesteś jedynie "początkującym" dłużnikiem, a w dodatku widzisz w mojej historii chociaż trochę siebie, to weź sobie do serca to, co powiedziałem, bo życie ma się tylko jedno, czasu się nie cofnie, a o swój uśmiech nie tak ciężko, jeżeli wzroku nie zasłaniają pieniądze.
Podkreślam, że wiem, że to nie forum psychologiczne, ale KAŻDY tutaj, zwłaszcza doświadczony w temacie długów człowiek przyzna mi rację, że siła psychiczna i wsparcie psychiczne jest jednym z kluczowych elementów, więc jeżeli ktoś chciałby porozmawiać, wyżalić się chociażby, to zachęcam do wiadomości prywatnej.
Z racji tego, że jednak wsparcie jest ważne przy spłacie (są tematy na forum z wątkiem o samobójstwie), proszę administrację o nieblokowanie, nieusuwanie posta.
Tyle ode mnie,
Z życiem przez życie lećcie!
Paranoid
 
Posty: 3
Dołączył(a): 3 lip 2018, o 11:50

Warto sprawdzić

Doradca - reklama

 
Posty: 234
Dołączył(a): Cz lip 05, 2006 10:29 am

Re: Nie niszczcie się

Postprzez robertas1 » 3 lip 2018, o 19:52

Wiesz co, problemy nie są solą życia.
masz 24 lata i jak twierdzisz swoje już wiesz, co nieco przeżyłeś co nieco widziałeś masz jakieś tam długi - zero majątku - brak rodziny (?) i powrót na jasną stronę mocy jawi Ci się jako walor.
Chcesz pracować na dwóch etatach i wydaje Ci się że jeśli chwycisz byka za rogi to dasz temu bykowi radę.
Jestem pełen podziwu dla twojej postawy.

Chciałbym jednak przekazać Ci że postępowanie zgodnie z ogólnie przyjętymi zasadami i książkową koleją rzeczy nie jest jedyną drogą.

Nie tak dawno słyszałem o tragedii jaka spotkała chłopaka który jeździł po świecie - ok na koniec odrąbali mu głowe i tak zakończył swą przygodę ale mnie w pamięci pozostało to co mówiła o nim jakaś jego bliska osoba - koleś był wolny i korzystał z piękna otaczającego go świata.

Teraz spójrz: Ty też jesteś wolny, możesz wszystko - jeśli zechcesz...

Gdybym był w Twoim wieku, nie miał rodziny ani jakichś specjalnych perspektyw korzystałbym z wolności.
Prawdopodobnie również że gdybym nie założył rodziny zostałbym zawodowym oszustem albo członkiem jakiejś mafii - ale to na marginesie
Bezwolne dryfowanie z nurtem w zgodzie z katechizmem i elementarzem nie ma nic wspołnego z wolnoscią
Życzę Ci podejmowania samych mądrych decyzji które pozwolą Ci korzystać z piękna życia, żebyś mógł powiedzieć że przeżyleś kawał czasu jako wolny i niepodległy człowiek.
robertas1
 
Posty: 524
Dołączył(a): 22 lut 2014, o 09:53
Lokalizacja: Na prawo od centrum




Powrót do Historie zadłużonych



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników