Święta .....

Temat na forum 'Forum dla zadłużonych' rozpoczęty przez klarysa, Kwiecień 20, 2019.

  1. klarysa

    klarysa Member

    Wchodzę na Forum praktycznie codziennie .... i chyba wszyscy, prócz mnie zapewne, spłacili swoje zadłużenia, żadne windykacje nie nękają .... spokój jakiś .... i super ale skoro jest tak miło to może być jeszcze milej ! Odpoczywajcie i cieszcie się życiem! Dziewczyny, kobiety daje na luz! Wielkanoc to czas kiedy przychodzi zajączek a nie sanepid! Pogoda piękna , wychodzić z domu , na słońce ! Pozdrawiam !
     
  2.  
  3. Zalamana.

    Zalamana. Member

    Czesc Kalrysa. Ja tez jeszcze nie splacilam, nie jeates sama. A jak Twoje sprawy? Czy poszlo cos kolejnego do sadu, czy odwiedzil Cie jakis windykator???
    Napisz co tam u Ciebie, pozdrawiam.
     
  4. Martuszz

    Martuszz Member

    Ja tez nie, jeszcze dluga droga do wolnosci
     
  5. klarysa

    klarysa Member

    Wiesz co , tak naprawdę to niewiele się zmieniło. Nadal telefony, smsy, emaile .... Dzisiaj w EPU też nic nowego nie było, sąd rejonowy na razie także nic nie przysłał. Dla mnie taki przeciągany czas, milczenie działa na korzyść, Potrzebny mi trochę ponad rok aby jakoś patrzeć na świat z większą nadzieją na lepsze. Jeśli zdrowie dopisze, Opatrzność obdarzy łaskami to może jakoś z tego wyjdę ... długa droga :) . Może dam radę.
    Dziewczyny, trzeba być dobrej myśli. Martuszz, Załamana , jesteście młode, zdążycie jeszcze się cieszyć życiem bez długów, zobaczycie, że tak będzie. Pozdr :)
     
  6. Pancia

    Pancia New Member

    Cześć wszystkim, jestem tutaj nowa. Od dłuższego czasu śledzę wypowiedzi na forum I historie ludzi z problemami, które ja także mam. Również popadłam w pętlę pożyczek I chwilówek. Kilka lat temu z opresji uratowała mnie moja mama, biorąc kredyt do spółki ze mną na spłatę zaciągniętych przeze mnie zobowiązań.Spłacam teraz po prawie 2000 zł miesięcznie raty tego kredytu od trzech lat, zostało do spłaty sześć lat. Pozatym spłacam 900 zł miesięcznie ratę pożyczki, którą wziął dla mnie przyjaciel. Zarabiam około 3000 więc właściwie wszystko oddaję do banków. Mam 44 lata, mam męża, na szczęście dzieci nie mam I bardzo dobrze, bo na takiej matce raczej nie miałyby co się wzorować...
    Po tym, kiedy kilka lat temu wyszło na jaw, że jestem po uszy zadłużona, ustanowiliśmy z mężem rozdzielnosc majątkową. Niestety okazało się, że nie wszystko zostało wtedy spłacone, część pożyczek tylko nadplacilam I siedziałam cicho żeby się nie wydało. Większego kredytu nie dostałabysmy. Na jakiś czas wystarczyło, potem sytuacja zaczęła się powtarzać. Jedna pożyczka, druga, trzecia..., potem kolejna na spłatę poprzedniej...itd.. Doszło do sytuacji, w jakiej nigdy nie byłam. Nigdzie już nie mogłam dostać pożyczki, chwilówki przestałam spłacać.. W pierwszej kolejności płaciłam I nadal płacę kredyty bankowe, żeby nie pogrążyć mamy I przyjaciela. Reszta została... Zalegam ze spłatami czwarty miesiąc, telefonów już nie odbieram bo nie mam nerwów na dyskusję, meile I sms-y czytam. Pomaga mi człowiek z firmy oddluzeniowej, z którym cały czas mam kontakt, daje rady. Jedną chwilowke spłacam w ratach, reszty nie dam rady. Jestem na etapie dwóch pozwów w EPU, napisałam sprzeciwy I czekam..jedna firma podała mnie od razu do sądu rejonowego, założyłam sobie tam też konto I przedwczoraj zobaczyłam. Ani mama ani mąż o niczym nie wiedzą I nie mogą wiedzieć. Mamie chcę tego oszczędzić, jeżeli nie będzie wyjścia to się wtedy dowie, ale to ostatecznosc. Co do męża to uważam, że nie musi wiedzieć skoro mamy "rozwód majątkowy." Jestem z tym sama.. Od kilku miesięcy jestem klebkiem nerwów, choć z czasem już chyba uodpornilam się na działania windykacyjne. Telefon wyciszylam, pocztę adresowana do mnie przekierowalam do koleżanki ktora zbiera listy I przynosi mi je. Tego wszystkiego jest znowu grubo ponad sto tysięcy.
    Robiłam częściowe wpłaty ale już nie mam z czego... Nie wiem co dalej. Mąż robi opłaty, pracuje za granicą miesiąc a miesiąc jest w domu. Mama pomaga mi finansowo jak może, więc z głodu nie umieram.. Mieszkanie nie jest naszą własnością, jest spółdzielcze, samochód jest męża. Miałam, jak chyba większość tutaj myśli samobójcze, ale na tyle odważna nie jestem, pozatym uznałam, że takie życie jakie teraz mam, w takim stałym stresie I napięciu jest właśnie stosowną karą za moją głupotę I bezmyślność... Zdaję sobie sprawę, że nic w życiu nie osiągnęłam I raczej już nie osiągnę, o wakacjach np mogę sobie tylko już pomarzyć..nigdy zresztą nie byłam za granicą...I nie będę..Przewartosciowalam całe moje życie I widzę że problemy, które miałam kiedyś były niczym w porównaniu z tym co teraz się dzieje.
    Staram się być silna, nie poddawać się, są jednak dni, że mam wszystkiego dość...Jak zaczęłam czytać wypowiedzi na tym forum, zrozumiałam, że jednak nie jestem sama, na świecie żyją ludzie, którzy codziennie borykają się z takimi samymi problemami. Pozatym znalazłam tutaj wiele cennych informacji I rad, a pogoda ducha, siła I wytrwałość niektórych spowodowała, że postanowiłam nie załamywać się I walczyć, żyć dalej....
     
  7. klarysa

    klarysa Member

    Witaj! Bądź silna, walcz. To , co gnębi Ciebie , gnębi mnóstwo ludzi z tego Forum. Mam za sobą kilka miesięcy ,,drogi do wolności,, i powiem tak: z czasem staniesz się jeszcze bardziej mocna i będziesz na swoje sprawy patrzeć chłodno i bez większych emocji. Będziesz bardziej odporna. Listy, telefony, smsy , emaile staną się normą, dodatkiem do życia .... To walka na kilka lat. Masz swoje dochody , to jest ważne . Dobrze, że jest ktoś , kto Ci pomaga bo samemu jest ,w mojej ocenie , dosyć trudno w tym wszystkim połapać się , napisać rozsądny sprzeciw czy przygotować się do sprawy sądowej. No to co, wiary w zwycięstwo ! Możemy przegrywać jakieś bitwy, to fakt ale wojnę wygrać z pomocą Bożą chyba się uda .... Pozdrawiam
     
  8. Lena

    Lena Member

    Witam jestem tu nowa ale tez takim problemem chwiluwek niemam juz sily boje sie rozmawiac o tym z rodzina pomysla taka fajtlapa a napewno juz mam nerwice i wogule niewiem co robic myslalam ze moze sie zabic to bylo by wyjscie
     
  9. robertas1

    robertas1 Active Member

    Czy jeśli się zabijesz będzie Ci lepiej?
    Jeśli nie będzie Ci lepiej to komu będzie lepiej?
    Skąd wziął się pomysł na zabicie się? Uważasz że coś się stało takiego że nic już się nie liczy? Nie jest ważne czy świeci słońce, czy pada deszcz, czy jest ciepło czy zimno czy dzień czy noc?
    Na prawdę uważasz że te wszystkie wspaniałe rzeczy jakie dzieją się dookoła Ciebie są mniej ważne od Twoich chwilówek? Błagam, weź nie pierdol.
    No dobra wiemy już że masz dług, którego nie jesteś w stanie spłacać, wiemy również że jesteś fajtłapą, któa boi się rozmawiać z rodziną o tym ze ma taki a nie inny problem, ale przecież żyjesz, mam nadzieję że jesteś zdrowa - przynajmniej na ciele,
    I co?
    masz dług.
    Co się stanie jeśli go nie spłacisz?
    prawdopodobnie nic się nie stanie.
    poodbierasz kilka - kilkanaście telefonów, przeczytasz jakieś debilne pisemka windykacji i … przyjdzie komornik... ale jaja... jak berety
    no i co z tego?
    naprawdę lepiej umrzeć?
    Laska, ogarnij się.
    Nawet jeśli jesteś stara jak święty Mikołaj i brzydka jak młodsza siostra Mobby Dicka wszystko jest w Twoich rękach. Wszystko możesz jeszcze zmienić, wszystko możesz zacząć naprawiać zaczynając oczywiście od siebie, od szacunku do siebie samej.
    Większość ludzi tutaj ma podobne do Twoich problemy. Nie jesteś sama. Sam znam kilka osób które parę lat temu też pierdoliły o zabijaniu się, a teraz żyją i mają się całkiem spoko.
    sorry za to że tak bez ogródek ale konwenanse mi się skończyły.
     
  10. klarysa

    klarysa Member

    Nie wiem ile masz tego długu ale wiem, że masz córkę. Czy pomyślałaś o tym, że córka chce mieć matkę? Wychowujesz Ją sama i jeszcze chodzi Ci po głowie głupia myśl o zabijaniu?! Weź się ogarnij. Tu na Forum większość ma długi. Podjęliśmy walkę aby się z nich wyzwolić. Jakoś powoli z tego się wychodzi, z czasem obojętniejesz na telefony (ja np nie odbieram) na smsy (nie odpisuję), na emaile (nie odpisuję), i wyobraż sobie , że dzisiaj się znów śmieję . Najbardziej jednak uśmiałam się jak robertas1 stawia Cię na baczność :)))) . On jest wyjątkowy. Dzięki Jego poczuciu humoru, wiedzy, chęci pomocy , ja dzisiaj jestem w bardzo dobrej formie psychicznej. Już się nie boję sądu, już wiem , że ludzie mają długi tak jak ja i sobie radzą. Oczywiście długi trzeba spłacać , zacisnąć zęby i przeć do przodu. To trudna droga ale myślę, że dasz radę. Na początku też mi się tłukły po głowie durne myśli i dzisiaj jestem za to na siebie zła. To, że trafiłąm tu, na to Forum, że ,,poznałam,, kilka osób , spowodowało , że zaczęłam inaczej na moje kłopoty patrzeć. Myślę, że najpierw powinnaś dokonać dokładnego spisu tych zobowiązań i mieć pogląd na czym stoisz. Nie czaj się , pytaj tu , na Forum i ludzie Ci pomogą. Bądź zdrowa i dbaj o córkę ....
     
  11. Lena

    Lena Member

    No właśnie o forme psychiczna mi chodzi te tel i wezwania do zaplaty juz sobie ulozylam wiem ze mam splacac od najmniejszej pozyczki do najwiekszej ale psychicznie coraz gorzej
     
  12. klarysa

    klarysa Member

    Wiesz co, jest jedna ważna , bardzo ważna dla sprawa , której nie poruszyłam . To moja wiara w Boga . Nie jestem żadną dewotką, nikogo do niczego nie namawiam ale daję Ci świadectwo mojego życia . Dzień zaczynam i kończę ,,rozmową,, z Panem Bogiem. Staram się z całej siły oddawać Mu wszytskie swoje sprawy , kłopoty, troski, radości, wszytskie sprawy i swoje życie . Myślę, że to, iż trafiłam tu, na Forum, że tu spotkałam się z pomocą od człowieka, którego nie znam, to Boża Ręka. Nie chodzę do kościoła zbyt często ale też nie unikam tego. Najważniejsza jest chyba wiara w Boga i Jego działania w naszym życiu. Początek walki z długami jest naprawdę straszny i wiem o czym piszesz. Potrzebujesz czasu, czas zrobi swoje, będziesz spokojniejsza, systematycznie i powoli będziesz wkraczała na drogę , która nie jest łatwa ale dojdziesz do celu, którym jest wolnośc od długów. Dasz sobie radę, zobaczysz. Pozdrawiam :)
     
  13. robertas1

    robertas1 Active Member

    Lena,

    Skoro jednak żyjesz i postanowiłaś że się ogarniesz zacznij od tego:
    Napisz ile i jakie masz te długi
    Napisz jaki posiadasz majątek (dom, mieszkanie, samochód)
    Napisz jakie osiągasz dochody - oficjalne

    Jak skierują sprawę do sądu - zawsze należy podnieść sprzeciw - nawet jakbyś uważała że spłacić trzeba i koniec i kropka.
    kluczowym jest odebranie przesyłek z poczty. Musisz o to zadbać.
    Da Ci to kilka miesięcy czasu.
    Zarejestruj się na stronie EPU - będziesz mieć wgląd do każdej ze spraw.

    Najszybciej sprawy trafiają po 3-4 miesiącach choć może to być zarówno wcześniej jak i dużo później.
    co do tego że nie odbierasz telefonów to dobrze, bo skoro nie możesz niczego obiecać to po co słuchać od jakiegoś człowieczyny że masz ileśtam czasu bo jak nie to nastąpi okrutna okrutność.

    Może i będziesz spłacać 5 lat a może i 10 - no i co z tego?
    Zawsze nawet i w przypadku egzekucji komorniczej kwota najniższego wynagrodzenia jest wolna od zajęć - więc od wielkiej biedy się utrzymasz. Jak będziesz chciała więcej to możesz dorobić na czarno.
    Jak masz pomysł żeby pozyskać dodatkową pracę na spłacanie długów - zważ czy spłącanie długów jest wystarczającą motywacją do podjęcia dodatkowej pracy. Może okazać się że taniej i mniej uciążliwie jest pozwolić komornikowi działać w obrębie obowiązującego prawa aniżeli zarzynać się by sprostać oczekiwaniom firmy windykacyjnej/ chwilówkowej.

    W Polsce jak chyba nigdzie na świecie uczyniono prawo które ma na celu uwikłanie ludzi w zobowiązania których nie są w stanie spłacić.
    Nie wiem dlaczego komuś na tym zależało ale jest dokładnie tak, że w majestacie prawa można kogoś wplątać w dług który jest w pełni fikcyjny, sztucznie napompowany i właściwie nienależny.
    Ogół społeczeństwa jest tak głupi, bo w szkole ważniejsza od edukacji prawnej jest religia - jedynie słuszna, wiedza o LGBT, przedmioty takie jak muzyka czy plastyka, że nawet do głowy nie przychodzi jednemu z drugim że Sąd to nie koniec świata a początek walki o swoje prawa. Dlatego zanim podejmiesz jakiekolwiek działania, zastanów się ile tak na prawdę pieniędzy dostałaś i ile zwyczajnie uczciwie jest zwrócić. I zwróć tylko tyle ile absolutnie musisz.
    Dodatkowo musisz przywrócić w sobie prawidłową hierarchę wartości.
    na pierwszym miejscu:
    potrzeby elementarne, takie jak jedzenie i dach nad głową
    zdrowie i dobro swojego dziecka
    dopiero jak zapewnisz sobie pokrycie tych potrzeb można myśleć o spłacaniu zobowiązań i to też tylko w takiej wysokości jaka jest w pełni należna.
    Nie mam za bardzo teraz czasu na to by popracować z Tobą indywidualnie - nie robię tego zawodowo, ale postaram się wyjaśnić Ci cokolwiek będzie Cię trapiło. Oczywiście większość problemów poruszona była już wcześniej na forum więc jego lektura też może być źródłem jakiejś wiedzy.
    Co do firm oddłużeniowych, nie polecam żadnej, bo żadnej nie znam. Natomiast w kontakcie z którąkolwiek z nich - poproś o draft umowy, przeczytaj lub daj do przeczytania komuś kto będzie ją rozumał i płać tylko za efekty. Nie stać Cię na inne rozwiązanie.
     
  14. klarysa

    klarysa Member

     
  15. klarysa

    klarysa Member

    Robertas. jak myślisz, co się stało jak przeczytałam tekst do Leny ?.... Nie wiesz , poryczałam się . Wiedziałam , że zajmiesz stanowisko w Jej sprawie. Jesteś .... wiesz jaki jesteś .... :) i za to Ci dziękuję.
     
  16. Lena

    Lena Member

    Chciałam zapytać was o upadłość konsumencka czytałam ze ktoś tu juz mial sprawę w sadzie o upadłość jak to wygląda
     
  17. klarysa

    klarysa Member

    Wiesz co, moim zdaniem , ale to tylko moje zdanie, upadłość nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem. Przygotowując wniosek trzeba nazbierać kwitów od licha i trochę, wniosek do sądu z bardzo dobrym uzasadnieniem. nie wiadomo czy tę upadłość sąd ogłosi, a jeśli ogłosi to syndyk wyceni za bezcen Twoje dobra , ustalą Ci raty do spłaty, będziesz to spłacać i spłacać, figurować w jakimś rejestrze o upadłościach .... w cholerę jasną z tym. Długi takie jakie Ty masz to śmiech na sali, uwierz mi. Dasz sobie radę bez upadłości. Pozdr
     
  18. robertas1

    robertas1 Active Member

    Lena, sory bardzo ale to nie są żadne długi.
    myślałem że ze sto tysi jest a ty tutaj z jakimiś miedziakami wyjeżdżasz.
    Upadłość konsumencka: ależ proszę Cię bardzo
    kilka miesięcy ktoś będzie zarządzał wszystkim co masz, ktoś przygotuje - nie za darmo ma się rozumieć plan spłat i będziesz musiała spłacać a nie jest wcale takim oczywistym czy sąd zgodzi się na Twoją upadłość
    daruj ale o wiele łatwiej Ci będzie jeśli będziesz sobie cykać po trochu, albo mądrze olejesz spłaty i poczekasz na sąd.
     
  19. klarysa

    klarysa Member

    :):):)
     
  20. Lena

    Lena Member

    ale to sa raty co wpisalam chwiluwek
     
  21. Lena

    Lena Member

    A jezeli dostane pismo z sadu to mam sie odwolywac i co mam napisac w tym odwolaniu
     
Wczytywanie...
Podobne Tematy - Święta Forum Data
Kredyt na Swieta Mikolaj Kredyty bez BIKu Listopad 29, 2013

Poleć forum

  1. Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji, personalizacji treści oraz tworzenia statystyk. Użytkownik wyraża zgodę na używanie cookies oraz ma możliwość ich wyłączenia w swojej przeglądarce.
    Zamknij zawiadomienie
  1. Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji, personalizacji treści oraz tworzenia statystyk. Użytkownik wyraża zgodę na używanie cookies oraz ma możliwość ich wyłączenia w swojej przeglądarce.
    Zamknij zawiadomienie